Krótka opowieść o weekendowym wypadzie na wyspę Anglesey. O tym magicznym zakątku pisaliśmy już w zeszłym roku, więc po mapy, namiary na parking i całe mnóstwo zdjęć odsyłamy Cię do tamtego wpisu. Tym razem chcemy podzielić się z Tobą kilkoma kadrami z naszej zimowej przygody pod namiotem. To co, idziesz z nami? 😉
Zimowa przygoda pod namiotem
Tak naprawdę planowaliśmy wild camping w Lake District, gdzieś wysoko w górach. Ale kiedy w sobotę rano po raz kolejny sprawdziłam prognozę pogody, stało się jasne, że spędzenie mglistej a więc i mega wilgotnej nocy (nad górskim jeziorkiem) nie będzie najlepszym pomysłem. No cóż, plany przecież po to są, żeby je zmieniać 😉 Szybki rzut oka na mapy pogodowe i decyzja była prosta: jedziemy tam, gdzie zapowiadają dwa pełne słońca dni – uciekając tym samym od ponurej, deszczowej aury, która ogarnęła większą część Wielkiej Brytanii. I tym sposobem trafiliśmy do północnej Walii na Isle of Anglesey.

Zaplanowałam wędrówkę do lasu Newborough Forest (częściowo korzystając ze szlaku Wales Coastal Path) Następnie rozbicie namiotu tuż przed zmrokiem, gdy nikogo nie ma dookoła i spakowanie się tuż o świcie, zanim ktokolwiek pojawi się w lesie/na plaży. Bez ogniska i jak zawsze z zasadą LNT – Leave No Trace. Na oficjalnych leśnych parkingach nie możesz zostawić auta na noc, więc planowaliśmy zaparkować w najbliższej wsi. Stamtąd czekał nas jeszcze około 7-kilometrowy spacer z plecakami, które – nie ma co ukrywać – były naprawdę ciężkie.

Najpierw jednak pojechaliśmy na małe co nieco do niewielkiej wioseczki Aberffraw,
gdzie mieści się mała lokalna kafeja Llys Llewelyn Cegin Bar. Bardzo smacznie i stosunkowo tanio więc polecamy 😉

Z pełnym brzuchem wędruje się dość przyjemnie, ale plecaki z zimowym ekwipunkiem skutecznie spowalniają wędrówkę.
Trasa licząca 7km zajęła nam prawie 2 godziny dreptania, z kilkoma przystankami po drodze.

W czasie tych 2 godzin spotkaliśmy w sumie 3 rodziny, jednego rowerzystę i 3 krówki. Idealne ścieżki kiedy chcesz uciec od tłumów.


W końcu dotarliśmy do naszego ulubionego miejsca na klifie. Idealna miejscówka na hamak, piknik i nic nierobienie.

Turyści wybierają najczęściej główny płatny parking i stamtąd spacerują plażą na pływową wyspę Llanddwyn Island. Jak zawsze sprawdza się zasada – im dalej od parkingu tym mniej ludzi. Druga część plaży ciągnąca się przez ponad 2km była niemal bezludna.


Wydmy, plaża, sosnowy las i góry w oddali. Dla mnie to jedno z TOP5 najpiękniejszych krajobrazowo miejsc w Wielkiej Brytanii 😉



Pogoda jak na styczeń była absolutnie cudowna. Niemal bezwietrznie, dość ciepło jak na zimę i bez chmur nad głowami.

Nasz 5****** hotel…

…a nad głowami milion gwiazd ♥


Noc minęła nam spokojnie, z lekkim przymrozkiem i ciszą wydm

Wstałam wystarczająco wcześnie aby zdążyć zrobić kilka zdjęć podczas niebieskiej godziny i pospacerować po wydmach, kiedy wciąż jest pusto i chłodno.
Bardzo magiczny poranek!


Niedługo potem spakowaliśmy plecaki i zjedliśmy śniadanie

Jajka na bekonie to nasze standardowe śniadanie w terenie

A po śniadaniu ruszyliśmy w drogę powrotną.
Tym razem postanowiliśmy spacerować plażą, a tym samym podążać kolejnym odcinkiem szlaku Wales Coastal Path


Było absolutnie magicznie ♥


Powrót zajął nam nieco mniej niż 2h. Na parkingu Maes Parcio Malltraeth zrobiliśmy sobie piknik
(drewniane stoliki z ławeczkami) i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu.

Ostatnie promyki słonka i reszta trasy w ciężkim deszczu.
Kto by pomyślał że czasem wystarczy jedynie 3h jazdy, aby zrobić sobie mega słoneczny, magiczny, zimowy weekend?
Wpis „Zimowa przygoda pod namiotem, Isle of Anglesey, Walia” pojawił się po raz pierwszy na www.katiraf.com








Brak komentarzy